Czasem trzeba być jak dzik

Przez ostatnie 2-3 lata postrzeganie roli logistyki znacznie się zmieniło. Powiedziałbym nawet, że dopiero teraz członkowie zarządów wielu firm zaczęli zwracać uwagę na swój łańcuch dostaw oraz proces produkcyjny.

Co nie oznacza, że od razu wypracowali konkretną strategię w tym obszarze. Dobrze obrazuje to pytanie, które ostatnio dostałem od przedstawiciela firmy meblarskiej sprzedającej w kanale D2C.

Nasza branża jest mocno zależna od tego jak się ludziom żyje. Meble to produkt trwały. Nowe meble nie są produktem pierwszej potrzeby. Nasza sprzedaż zmienia się w zależności od sytuacji na świecie.

Wiele firm takich jak nasza już dawno zbankrutowało lub produkuje po kosztach. Coraz ciężej jest nam planować produkcje przy spadającej ilości zamówień. Jest to walka o pracę, którą możemy dać ludziom. 

Na to nakładają się problemy z surowcami i półproduktami. Drewno w większej części sprowadzaliśmy ze wschodu. Pianki są pochodną ropy, której cena wzrosła w ciągu roku o 30%. Do tego dochodzą jeszcze ceny stali.

Jako firma potrzebujemy produkować aby zapewnić pracę dla całego zespołu. Problemy jednak zaczynają się już z materiałami. Co mamy więc zrobić?

Dać ludziom wolne? Odejdą gdzieś gdzie jest praca. Produkować na zapas? Zapełnimy magazyn a firma straci rentowność. Tego typu pytania stawiam sobie codziennie zastanawiając się czy można zorganizować nasz łańcuch dostaw lepiej.

Co w takiej sytuacji mogę poradzić? Poniżej kilka przemyśleń. Od razu jednak uprzedzam. Nie mam magicznych rozwiązań. Tak jak Ben Horowitz omawiam wyłącznie najtrudniejsze w tym co trudne.

Przy okazji polecam wspomnianą książkę. Zupełnie nie dotyczy logistyki a jednak każdy kto prowadzi biznes powinien przeczytać wspomnienia Bena.

Surowce z różnych źródeł

W zasadzie wszyscy widzimy, że półprodukty i surowce drożeją oraz trudniej jest wiele z nich dostać. Bywają jednak jeszcze wyjątki od owej „zasady niedoboru”. Rozmawiałem ostatnio również z właścicielem szwalni przemysłowej. Zakładu zatrudniającego ponad 200 osób w Polsce i kilkadziesiąt osób w Turcji.

W jego biznesie nie ma (jeszcze) takich wyzwań. Materiały, które pochodzą z Turcji lub Indii nie stanowią problemu. Wydłużył się czas ich dostawy. Jednak jedynie o 2-3 tygodnie co nie rozkłada płynności produkcyjnej.

Z rozmów z innymi osobami zarządzającymi łańcuchem dostaw wnioskuję, że obecnie problem stanowi natomiast wszystko co było importowane z Rosji, Ukrainy, oraz Białorusi albo związane jest ze źródłami energii. 

Niestety jeżeli chodzi o zarządzanie brakiem surowców a także ich rosnącymi cenami to po prostu trzeba się przygotować zawczasu poprzez dywersyfikacje w łańcuchu dostaw.

Jak ktoś że względu na cenę albo aby uprościć proces pracuje z jednym dostawca jakiegokolwiek surowca to niestety ponosi ryzyko. Jak ktoś w dobrych czasach zbudował listę alternatywnych dostawców i nawiązał kontakty to teraz ma większe szanse na utrzymanie ciągłości dostaw.

Zresztą na ten temat napisał już wiele chociażby Yossi Sheffi w swojej książce The Power of Resilence. Nie będę więc się powtarzał. Polecę jedynie przeczytać lub wysłuchać wspomnianą pozycję.

Pełna jest historii biznesowych, z których można czerpać pomysły. Chcesz wiedzieć jak Walmart organizuje centrum kryzysowe? Między innymi o tym można się dowiedzieć.

Elastyczny proces produkcyjny

Jeżeli chodzi o zarządzanie przy niewielkich seriach produkcyjnych to sprawa jest z kolei zależna od stosowanej technologii.

Im proces produkcyjny ma większą inercje albo jest bezpośrednio zależny od pracy ludzkiej tym to trudniejsze zadanie. Przy czym pod pojęciem inercji rozumiem czasy przezbrojeń i przenoszenia produkcji w toku pomiędzy liniami w celu wykonania kolejnego etapu. 

Dużo przenoszenia produkcji i długie czasy przezbrojenia to proces o dużej inercji, który działa dobrze wyłącznie przy dużych seriach. Proces z mniejszą liczbą przenoszenia produkcji, lub zintegrowany na jednej linii, oraz krótszymi czasami przezbrojenia to proces elastyczny.

Procesy elastyczne dobrze działają również przy mniejszych seriach. Ciekawym przykładem takiego procesu jest drukowanie. Co oczywiście nie jest możliwe przy wszystkich typach produktów CPG czy wspomnianej w pytaniu branży meblarskiej.

Wracając jednak do tematu. Magicznych rozwiązań nie ma bo to jaki mamy proces produkcyjny zależy od technologii, na którą firma się zdecydowała i której najczęściej nie można w krótkim czasie zmienić.

Osobiście pamiętam przykład firmy farmaceutycznej, która planuje na pewnej grupie produktowej wolumeny w horyzoncie 5 lat (sic). Wynika to z faktu, że jedyna technologia produkcji, którą nota bene opatentowali wykorzystuje komponent sprzedawany pod kontrolą Unii Europejskiej w 5 letnich kontraktach.

Co zatem teraz zrobić?

Cóż pozostaje jednak jak zawczasu nikt w firmie nie wykazał się perspektywą? Nie wykonał dywersyfikacji zaopatrzenia, nie zaprojektował automatycznych procesów, albo nie przekonał pozostałych członków zarządu do inwestycji?

Czasami trzeba być jak dzik. Jak wpadniesz po uszy w błoto trzeba po prostu ryć do przodu. Przepchnąć wszystko co się zebrało przed tobą. W krótkim czasie wykonać to wszystko czego nie zrobiono przez lata.

Usłyszałem to porównanie kilka lat temu na konferencji Puls Biznesu, która była impulsem do napisania jednego z pierwszych artykułów na blogu – Jak zwiększyć zyski dzięki Sales & Operations Planning.

Nie jest może piękne. Natomiast na pewno jest adekwatne do obecnej sytuacji…

Więcej na temat dywersyfikacji i zarządzania ryzykiem w łańcuchu dostaw napiszę pewnie jeszcze innym razem. Tymczasem, jeżeli dałem Ci nieco do myślenia to zachęcam również do zapisania się na newsletter.

Będzie zawsze na bieżąco z tym co robię i otrzymasz dostęp do logistycznych oraz biznesowych informacji, które pomogą Ci lepiej projektować swój łańcuch dostaw.

* indicates required

Do usłyszenia ponownie w sobotę za dwa tygodnie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.