cyfryzacja łańcucha dostaw

Nikt się nie spodziewa czarnych łabędzi. Czyli o cyfryzacji łańcucha dostaw

Jeżeli trzepot skrzydeł motyla może wywołać burzę piaskową, to co mogą zdziałać skrzydła czarnych łabędzi? Pandemia i wojna w Ukrainie zaburzyły naszą codzienność i wpłynęły również na globalne łańcuchy dostaw. Czy cyfryzacja łańcucha dostaw może zaradzić tym problemom we współczesnej logistyce?

Jakie umiejętności są potrzebne, by sprawnie zarządzić tym obszarem w czasach pełnych wyzwań? O tym ostatnio miałem okazję porozmawiać z Tomkiem Sączkiem jako gość w nowej serii podcastów – Kreatywnie o digitalizacji.

Tomek jak sam mówi od zarania dziejów zajmuje się łańcuchami dostaw. Nasze ścieżki naturalnie zeszły się więc już kilka lat temu. Tym razem jednak postanowiliśmy podzielić się szerzej swoimi przemyśleniami.

Zapraszam Cię więc do wysłuchania tego odcinka.

Jeżeli jednak wolisz słowo pisane, którym zazwyczaj operuję na blogu, to poniżej znajdziesz nieco uporządkowaną transkrypcję naszej rozmowy.

Cyfryzacja od zarania dziejów

Tomasz Sączek (TS): Dzień dobry. Nazywam się Tomek Sączek. Od zarania dziejów związany jestem z łańcuchami dostaw zarówno dla przyjemności jak i zawodowo. Od praktycznej i edukacyjnej strony. Dzisiaj jako dyrektor zarządzający zajmuję się rozwojem na polskim rynku międzynarodowej firmy IPP.

To są mistrzowie, jeśli chodzi o pooling paletowy, czyli obszar bardzo mi bliski, ponieważ związany ze zrównoważonym rozwojem. Dlatego bardzo się cieszę, że mogę poprowadzić cykl podcastów: „Kreatywnie o Digitalizacji” w ramach Akademii Cyfryzacji GS1 Polska.

Digitalizacja, czyli krótko mówiąc odzwierciedlenie operacji logistycznych w systemach informatycznych. Cykl ten powstaje we współpracy z Voice House, którego twórcą jest mój zacny kolega Jarosław Kuźniar.

Mój pierwszy gość to Adam Sobolewski. Z zawodu i zamiłowania logistyk. Od kilkunastu lat pracuje w różnych obszarach łańcucha dostaw i logistyki. Zajmował się: planowaniem popytu, zaopatrzenia, optymalizacją poziomu zapasów, zarządzaniem danymi podstawowymi, operacjami magazynowymi oraz negocjowaniem warunków logistycznych z dostawcami.

Wdrażał wiele zaawansowanych systemów do planowania w łańcuchu dostaw. Pracował na większości rynków Europy Centralnej i Wschodniej. Dotykał operacji w Amazonie. Obecnie Dyrektor Operacyjny w Opontia i jednocześnie autor bloga Logistyka po prostu.

Za chwilę rozmowa z moim pierwszym gościem na temat cyfryzacji, która wspiera łańcuchy dostaw w czasach „czarnych łabędzi”. Zanim jednak przejdziemy do rozmowy, chciałbym dodać jedną rzecz. Coraz częstsze zakłócenia łańcucha dostaw, czy to ze względu na zmianę wzorców konsumenckich, czy coraz częściej występujące „czarne łabędzie”. Niestety stanowią ogromne wyzwanie dla przedsiębiorstw.

Pojęcie „czarny łabędź” spopularyzował Nicholas Nassim Taleb amerykański pisarz i inwestor libańskiego pochodzenia, autor książki Czarny Łabędź z 2007 roku. Według Taleba „czarny łabędź” to nieprzewidywalne i nieregularne zdarzenia o wielkiej skali i ogromnych konsekwencjach, ale nieoczekiwane dla obserwatorów.

Zdaniem Taleba, zdarzenia określane mianem czarnego łabędzia wydają się tak nieprawdopodobne, że nikt, nawet doświadczeni analitycy nie wierzą w to, że mogą się wydarzyć. Gdy jednak się wydarzą, okazuje się, że mają ogromny, przede wszystkim negatywny wpływ na świat. Taleb sugeruje – niestety – że takich wydarzeń będzie przybywać. Życie współczesnego świata staje się coraz bardziej skomplikowane, co rodzi nieprzewidywalne zdarzenia.

Ludziom jednak wciąż wydaje się, że świat jest prosty, daje się go łatwo opisać i analizować przy pomocy modeli. Te modele jednak nie biorą pod uwagę wielu czynników, które mają miejsce w rzeczywistości.

Cześć Adam, miło mi cię widzieć. Dzisiaj czuję rasowego blogera…

Bloger w podcascie jak czarny łabędź

Adam Sobolewski (AS): Cześć Tomek.

TS: W moim przypadku debiut podcastowy więc cieszę się, tym bardziej że jesteśmy tutaj razem i ten pierwszy podcast wspólnie przeprowadzimy.

AS: Nie martw się Tomek, Twój pewnie wypadnie lepiej od mojego, bo jest to już moja druga przygoda z podcastem… pierwszej nie słuchaj.

TS: Słyszałem, było nieźle, wierz mi. Adam, przed naszym spotkaniem zrobiłem wstęp i opowiedziałem naszym słuchaczom, czym są „czarne łabędzie”. Dzisiaj to pojęcie jest mocno propagowane, ale chyba nie wszyscy raczej, chyba, je kojarzą. Z Twojej perspektywy, tak krótko, „czarny łabędź” – chcesz coś dodać?

AS: „Czarny łabędź”, tak jak go zdefiniował Nicholas Taleb, o którym mówiłeś, to jest po prostu coś, co nie istnieje. Albo, po prostu, my w to nie wierzymy, dopóki się, nie zadzieje. To chyba jest taka najlepsza definicja.

TS: Niestety, musimy się pogodzić z tym faktem, że będzie ich coraz więcej. Dlatego dzisiaj chcemy porozmawiać o tym, jak cyfryzacja wspiera łańcuchy dostaw w czasach, kiedy te „czarne łabędzie” nas otaczają. Jedna rzecz, która mnie dosyć mocno zaniepokoiła, jeszcze jakiś czas temu Polska nie była mocno scyfryzowana i nie jesteśmy niestety zaliczani do liderów Unii Europejskiej. To się zmienia i z mojej perspektywy te „czarne łabędzie” w tym pomagają. Powiedz mi, jak myślisz, dlaczego przed wybuchem „czarnych łabędzi”, ta cyfryzacja była na takim poziomie, a nie innym? Zakładamy to, co już wspólnie wiemy, że to było kilkanaście procent tylko.

Czym jest cyfryzacja łańcucha dostaw

AS: Wiesz co? No tak naprawdę pytanie najpierw: czym jest ta cyfryzacja? Czym jest ta digitalizacja? Moim zdaniem, niewielki poziom cyfryzacji procesów w Polsce wynika z tego, że ludzie nie mają świadomości, co to znaczy – scyfryzować procesy. Jak mówimy o tym w ten sposób, to mówimy na takim abstrakcyjnym poziomie. Myśląc o cyfryzacji, ja lubię myśleć o konkretach. O tym, że wykorzystujemy pewne technologie informatyczne do mapowania i modelowania naszych łańcuchów dostaw.

Czyli tak naprawdę nie mówimy o jakiejś abstrakcji, tylko mówimy o tym, że trzeba zaimplementować system do planowania w łańcuchu dostaw, że trzeba zacząć korzystać z platformy do śledzenia transportów i szacowania przewidywanego czasu dostawy naszego zamówienia, że trzeba zacząć korzystać z metod elektronicznej wymiany danych o zamówieniach, o dostawach, o dostępności towaru. Ponadto jak mówimy o elektronicznej wymianie danych, to nie mamy na myśli e-maila.

TS: Rozumiem, ale sam dobrze wiesz że jednak mimo tych nieprzewidywalnych czasów, w których żyjemy, jednak to, co się dzieje, wpłynęło pozytywnie na poziom digitalizacji, cyfryzacji łańcuchów dostaw w Polsce. Zresztą, z mojej perspektywy też zmieniło się podejście do tego rodzaju rozwiązań. Kiedyś cyfryzacja była antidotum na rosnące koszty i każdy próbował ciąć koszty poprzez wdrażanie technologii. Dzisiaj liderzy rynkowi jednak mówią, digitalizacja kreuje obrót, biznes rośnie, bądźmy scyfryzowani, bo to nam pomaga – nie tylko oszczędzać, ale również zarabiać…

Co nam daje cyfryzacja łańcucha dostaw?

AS: …albo nawet przetrwać. A to prawda. Pandemia, wybuch wojny na Ukrainie… tego typu „czarne łabędzie”, które nie wierzyliśmy, że mogą nadejść, zmuszają firmy, organizacje i ludzi, którzy nimi zarządzają do tego, żeby te procesy cyfryzować. Coraz częściej, to nie jest tylko kwestia oszczędności kosztów, tak jak mówisz, ale jest to kwestia w ogóle przetrwania tego biznesu.

Pamiętam przykład polskiej firmy, około 200 milionów złotych, importera z Azji, dystrybutora tutaj na Polskę i okolicę, który wdrożył system do planowania popytu i zaopatrzenia oraz platformę do śledzenia transportów w skali globalnej. Właśnie dlatego, że pandemia ich do tego zmusiła. Kiedyś działali na stabilnym rynku, wiedzieli, że import z Chin to będzie około 60-70 dni. Znali czasy dostaw, a później… później się to zmieniło.

TS: Dobry wątek poruszyłeś – planowanie. Jesteś specjalistą w tej dziedzinie. Wiele osób, z którymi rozmawiam, mówi tak: „Tomek, kiedyś planowanie w czasach przewidywalnych było prostsze. Czy w ogóle jest sens planowania łańcucha dostaw w czasach, w których żyjemy, gdzie nie wiemy, co się wydarzy? Jak to robić?”

AS: Wiesz co, ja mam wrażenie, że sens jest jeszcze większy, niż był do tej pory. Tylko pytanie: w jaki sposób my to robimy, bo tak jak dobrze przed chwilą zauważyłeś, może jest tak, że po prostu ludzie nie wiedzą jak. Jeżeli my myślimy o digitalizacji procesu planowania, który będzie polegał tylko i wyłącznie na tym, że wdrażamy system transakcyjny, czyli taki, w którym będziemy mieli prognozę sprzedaży, w którym będziemy mieli plany zatowarowania, plany dostaw i będzie to system, który pracuje na jednej liczbie – to nie będzie to system analityczny.

Systemy analityczne zakładają natomiast pewnego rodzaju prawdopodobieństwa tego, co się wydarzy. Są to narzędzia, które w takich czasach „czarnych łabędzi” nam pomagają. Choć oczywiście sprawdza się wciąż stara zasada „garbage in – garbage out”. W takim systemie jak zmienią nam się parametry wejściowe to plan, który otrzymujemy na wyjściu, również się zmienia.

Dlatego liderzy rynkowi, tak naprawdę wdrażają systemy, które nie są systemami transakcyjnymi. To nie są proste systemy planistyczne. To są właśnie już systemy, które można nazwać probabilistycznymi. Tam się bazuje na pewnych scenariuszach, na ustalonych zakresach warunków i rezultatów wyjściowych, które są akceptowalne.

Dlaczego Jan złamał nogę?

TS: Zgadzam się z Tobą i powiem jeszcze więcej: trudno jest planować, szczególnie jeśli mówimy o przyszłość, ale no niestety żyjemy w takich czasach, że to planowanie ograniczy nam ryzyko zapewne, ale pod warunkiem, że robimy to dobrze. I nawiązałeś do jednej ciekawej definicji „garbage in – garbage out”. I zaskoczę Cię tutaj, bo jestem na bieżąco z twoim blogiem. Powiedz mi, dlaczego Jan złamał nogę?

AS: Dlaczego Jan złamał nogę? No cóż, złamał nogę, ponieważ nie zwrócił uwagi na wykop przed sklepem, do którego szedł na zakupy. Ale to jest dobry przykład, bo pokazuje nam, że jeżeli planujemy właśnie tak deterministycznie, to nie przewidzimy tego, że Jan złamał nogę. Wszystkie systemy, które możemy wykorzystać w łańcuchu dostaw, będą bazowały tylko na danych, które mają i w efekcie, rzeczywiście, w takich czasach, jakie mamy, trzeba je monitorować.

Trzeba sprawdzać, czy system może dać nam dobry rezultat, bo posiada wszystkie dane. Natomiast ważne w tym wszystkim jest, Tomasz, to, żeby nie szukać tych połamanych nóg na siłę. Moje doświadczenie jest takie, że ludzie wszędzie widzą połamane nogi, zamiast zastanowić się, co z tego, co wiedzą, jest w żaden sposób nieodzwierciedlone w systemach.

Jeżeli my mamy proces, który jest oparty o algorytmy, jeżeli jest to proces oparty o wymianę danych systemową z naszymi partnerami, to dajmy tej maszynce działać. Natomiast jeżeli wiemy, właśnie tak jak powiedziałeś, że Jan złamał nogę, że w naszym sklepie spadną obroty, bo Urząd Miasta zatwierdził roboty drogowe przed daną lokalizacją to w…

TS: W przypadku Jana…

AS: …no w przypadku Jana, ale tak naprawdę też w moim, bo jak zarządzałem łańcuchem dostaw sieci handlowej to pamiętam właśnie taką dyskusję z kierownikiem rejonu, kiedy zadzwonił i powiedział, że ścinamy prognozę sprzedaży w jego punkcie o 50%, nie? A ja mówię: „no, ale jak?”

„Dlatego, że ruch spada, mamy roboty drogowe przed sklepem i tego w Twojej prognozie nie ma. Tutaj jest połowa klientów, która była”. I on miał wtedy rację i właśnie to jest chyba odpowiedź, Tomek na Twoje pytanie: w jaki sposób cyfryzować te procesy? W jaki sposób wdrażać systemy do planowania, do śledzenia transportów, do widoczności towaru w łańcuchu dostaw.

Trzeba wyczuć ten moment, w którym trzeba dać systemowi pracować, bo nie zrobimy tego lepiej niż maszyna w oparciu o dane, a trzeba się skupić na tym, na czym my jako ludzie, jako menedżerowie łańcucha dostaw, jako logistycy możemy wnieść wartość. A ta wartość, to jest w rzeczach, których nie ma w danych.

TS: Adam, trzymamy cały czas w niepewności naszych słuchaczy: dlaczego Jan złamał nogę? Ja bym Cię poprosił o przytoczenie tej historii, żeby zobrazować pewne rzeczy.

AS: Ok. Jan złamał nogę? Miał się wybrać na randkę z Wandą. Korzystał z aplikacji, która podpowiadała mu co, tak naprawdę, zgodnie z jego historycznymi zakupami powinien w danym tygodniu zamówić. W tej sytuacji, gdy złamał nogę, nie zauważając tego wykopu przed sklepem, aplikacja popełniła parę błędów w rekomendacjach.

Na przykład rekomendowała kwiaty, których w tym momencie niestety nie potrzebował, bo na randkę nie był w stanie się wybrać, co doprowadziło do strat w łańcuchu dostaw tego e-commerce’u, ponieważ przygotowani byli na zapotrzebowanie Jana, które się nie zrealizowało. No niestety, Wanda do tej pory gdzieś czeka na swojego Janka.

W jaki sposób cyfryzować łańcuch dostaw?

TS: Czyli chcesz mi powiedzieć: technologia tak, ale umiejętnie wykorzystywana?

AS: Tak, to dobre podsumowanie, bo żeby cyfryzować łańcuchy dostaw, żeby wprowadzać tę analitykę, algorytmy do logistyki, trzeba to moim zdaniem robić blokowo, stopniowo i oczywiście, dać ludziom pracować, ale w tych miejscach, których do tej pory nie pokryliśmy systemem.

Aczkolwiek jeżeli chodzi o systemy to coraz więcej danych mamy w tych systemach. Kiedyś było tak, że zamówienia przyjmowaliśmy telefonem, przyjmowaliśmy mailem, teraz dostajemy to już jakimś tam standardowym komunikatem. W drugą stronę oczekujemy od dostawcy, że wyśle nam potwierdzenie wysyłki towaru, tak zwany komunikat ASN, ale z każdym dniem my tych informacji mamy coraz więcej, z każdym miesiącem.

Wspominałem już o platformach do śledzenia widoczności w łańcuchu dostaw, do śledzenia transportów i oszacowywania terminu dostawy naszego własnego zamówienia. Kiedyś, te rzeczy nie były dostępne. No a teraz, jak Evergreen stanął w Kanale Sueskim to ponoć pierwsze telefony alarmowe były po piętnastu minutach, bo firmy, które mają dostęp do tego typu platform, które zdecydowały się zainwestować w ten element cyfrowego łańcucha dostaw, mogły liczyć na naprawdę „early warning”.

TS: Adam, bardzo ciekawy wątek poruszyłeś odnośnie ludzi. Zaparkujemy sobie to w tym momencie i ten wątek poruszymy za chwilę, ale chciałbym wykorzystać teraz twoje międzynarodowe doświadczenie i zapytać Cię wprost: jak cyfryzują, jak sobie radzą z planowaniem łańcucha dostaw liderzy rynkowi.

AS: Wiesz co? Liderzy rynkowi, z tego co widzę na rynku oraz z własnego doświadczenia, robią to modułowo. Nie znam naprawdę scyfryzowanego łańcucha dostaw, który by korzystał z jednego rozwiązania, z jednego systemu. Tak naprawdę liderzy rynkowi, tacy jak Amazon, Zalando, i inn duże organizacje wdrażają konkretne rozwiązania, które rozwiązują konkretne problemy.

Na przykład, właśnie standardy elektronicznej wymiany danych o zamówieniach, o dostawach, standardy wdrażania znakowania produktów. Robią to krok po kroku, na każdym z takich mniejszych projektów, licząc sobie ROI. Nie robią tego tak jak pewna sieć handlowa, która bagatela, po siedmiu latach i wydaniu pięciuset milionów euro, wydała komunikat prasowy, że jednak wstrzymuje pracę nad swoim flagowym projektem, bo niestety, wdrażany system nie spełnia wymagań.

Jeżeli robimy to w ten sposób, że wybieramy jeden duży klocek i próbujemy z tego coś wyrzeźbić, to wtedy zazwyczaj nie wychodzi. Natomiast liderzy rynkowi, którzy wdrażają cyfryzację łańcucha dostaw z sukcesem, robią to krok po kroku i robią z partnerami, a tam gdzie można już z czegoś skorzystać, nie wymyślają koła od początku, czyli na przykład korzystają ze standardów wymiany danych, standardów znakowania produktów, chociażby tego co można znaleźć w GS1.

A jak nie prowadzić cyfrowych transformacji?

TS: Właśnie. Poruszyłeś kolejny temat odpowiedniego podejścia do wdrażania projektów cyfryzujących łańcuch dostaw. Ja dotarłem do takiego ciekawego raportu firmy Capgemini, która uważa, że 86% projektów cyfryzacji łańcuchów dostaw nie zostaje sfinalizowanych. Dlaczego?

AS: O jednym z elementów już powiedziałem, tak, to znaczy, te projekty mają tendencje do tworzenia naprawdę dużych struktur, dużych oczekiwań w zarządach i robienia wszystkiego na raz. To jest moim zdaniem prosty przepis na porażkę.

Druga kwestia to jest kwestia tego, kto tym procesem zarządza i po co nim zarządza. Wiesz co, jeżeli tak naprawdę digitalizujemy nasz łańcuch dostaw tylko po to, żeby go digitalizować, jeżeli tym projektem zarządza SEO albo ktoś z Project Management Office w strukturach IT, to tracimy na celu, a ja wracam do tego, że robimy biznes.

Robimy to po coś, żeby osiągnąć lepsze wyniki. Tak naprawdę projekt cyfryzacji powinien być podzielony na etapy, a w zasadzie na oddzielne projekty, których każdy z nich ma swój własny cel i najlepiej, kiedy jest to zarządzane przez osobę, czy też przez lidera danego biznesu, który ma bezpośredni interes we wdrożeniu tego, a nie przez zespół IT, który być może nie do końca wie, po co to robi.

TS: Wiesz co? Moim zdaniem, to co mówisz, ma głęboki sens. Z mojej perspektywy i doświadczenia też nie wszystkie działy w firmie, w organizacji rozumieją pewną potrzebę zmiany i tak zwane podejście silosowe, które kiedyś królowało, raczej nie pomaga w przeprowadzeniu transformacji. Pytanie, czy ty masz jakąś receptę na to, jak zintegrować te działy, żeby we wspólnym interesie dążyły do sukcesu wdrożeniowego.

AS: Wiesz co, jest taka grafika w Internecie, która pokazuje, właśnie dyrektora łańcucha dostaw, który mówi, że zainwestowaliśmy w najnowsze narzędzie, które pozwoli nam na przełamanie problemu silosów w organizacji – to są portale do poszczególnych zespołów. Pokazuje możliwość teleportacji tak jak na filmach Star Trek. Natomiast zostańmy już w świecie cyfrowym, ale jednak trochę bliżej rzeczywistości.

Wracam wciąż do tego, że jeżeli będziemy zarządzać projektem, tak jakby był to swój własny biznes, jakby to był oddzielny P&L i dedykujemy zasoby do tego projektu, bo to jest jeszcze jedno z wyzwań, które widzę w wielu polskich firmach, że projekty się próbuje robić mimochodem, przy okazji. Wszyscy robimy to, co robimy. Natomiast „on top” tego mamy do zrealizowania projekt?

Jeżeli nie mamy dedykowanych zasobów, dedykowanych osób bądź czasu tych osób do projektu. Jeżeli nie mamy projektu rozliczanego od początku do końca pod kątem zwrotu z inwestycji to ciężko skleić taki zespół, który będzie pracował nad osiągnięciem tego jednego konkretnego celu. Każdy ciągnie w swoją stronę, a wtedy może wypadkowa będzie na plus, a może nie. Nie mamy nad tym kontroli.

Moim zdaniem klucz polega na tym, żeby rzeczywiście wydzielić pracę nad… nad konkretnym problemem i przypisać do osób odpowiedzialność za wyniki. Wtedy to jest ich praca. A jeżeli traktujemy to na tej zasadzie, że jest to coś „on top” no, to nie dziwmy się, że też wyniki będą osiągane „on top”.

TS: Czyli chcesz mi powiedzieć jasno sprecyzowane cele, jasno przypisane odpowiedzialności i właściwa kontrola tego, co się dzieje?

AS: Dokładnie. Wiesz co, i to widać, że niektóre polskie firmy zaczynają robić. Widać to chociażby po ogłoszeniach o pracę na LinkedIn’ie, które warto śledzić, nawet jeżeli się pracy nie szuka. Warto je śledzić, żeby zobaczyć, kogo firmy na naszym rynku szukają.

Wcale nie jest zawsze tak, że Supply Chain Data Scientist szuka tylko i wyłącznie największa korporacja. Notabene, Zalando non stop szuka Logistics Systems Engineers. Natomiast widać, że pojawiają się polskie firmy, chociażby na przykład Meble Wójcik, która szuka architekta rozwiązań systemowych do łańcucha dostaw i to jest coś, co jednak daje nadzieję, że ta cyfryzacja w polskiej logistyce rzeczywiście nastąpi.

Ludzie w cyfrowej rekrutacji

TS: Nastąpi, następuje, mam nadzieję, przyspieszy, Słuchaj, bo wiemy dobrze, że technologia to nie jest antidotum, tak jak już wcześniej powiedzieliśmy, ponieważ technologie trzeba potrafić wdrożyć i trzeba mieć do tego właściwe zasoby. Z rozmów z moimi kolegami, nie wiem, czy to potwierdzisz, nadal brakuje zasobów. Może to być wyzwanie, bo firmy szukają, ale czy znajdują?

AS: Sam teraz prowadzę rekrutację i wiem, jak to wygląda, że ciężko jest znaleźć kandydatów, którzy spełniają wymagania, a jeszcze trudniej znaleźć takich, którzy spełniają wymagania i są zmotywowani.

Chyba nie ma prostej odpowiedzi. Natomiast jest pewnie trudna odpowiedź, którą możemy wdrożyć w perspektywie kilku lat. Osobiście boleję nad tym, że przynajmniej w Polsce, niespecjalnie kształcimy na poziomie uniwersyteckim ludzi, którzy chcą pracować w łańcuchu dostaw, chcą pracować w logistyce i nie uczą się o logistyce z punktu widzenia, że jest to administracja, że to są jakieś przepisy prawne, które trzeba wiedzieć, że należy zachować, że jest to zestaw procedur, które firma musi mieć wdrożone.

Tylko myślą i uczą się o tym, jak działa biznes w tym obszarze. To jest coś, co myślę, że byłoby takim „game changerem” dla cyfryzacji łańcucha dostaw w naszym obszarze Europy. Gdyby było więcej współpracy na poziomie uczelni wyższych i firm, organizacji po to, żeby już na tym etapie tych specjalistów, być może kiedyś przyszłych menedżerów kształtować, uczyć.

W tym momencie mamy dysproporcję miedzy tym co się uczą młodzi ludzie na Uniwersytecie, a tego, czego oczekują pracodawcy.

TS: Adam, z mojej perspektywy – a jestem związany z uniwersytetami i prowadzę regularnie zajęcia – to nie jest tak do końca dzisiaj, że uniwersytety nie współpracują z biznesem. Ja mam świadomość, że rośnie ta współpraca, dla dobra studentów. Otwartość uniwersytetów jest ogromna na praktyków, co mnie cieszy, ale masz rację, mówiąc, że jeszcze chyba troszeczkę mniej tej administracji i coraz więcej tej praktyki, ponieważ łańcuch dostaw to jest typowo praktyczna dziedzina, prawda?

AS: To prawda, dla mnie to jest takie połączenie możliwości analitycznych i wykonania czegoś fizycznego. Chyba dlatego ja w tym sektorze biznesu pracuję, bo tutaj z jednej strony jest naprawdę duża potrzeba na podejście analityczne. Jest bardzo dużo danych i można to pod wieloma względami policzyć, skwantyfikować, a z drugiej strony właśnie to jest ta praktyka, że ty widzisz później, jak ten towar płynie przez centrum dystrybucyjne.

Czyli, nie masz czegoś takiego, że liczysz coś, liczysz coś, to zostaje w Excelu aAlbo w systemie. To, co policzysz, to później wjeżdża o ten tir za dużo na magazyn i co z tym zrobić?

TS: Masz rację, no, algorytmy algorytmami, intuicja wśród logistyków film mocno wartościowa jest. Adam, ja jeszcze chciałbym wrócić do wcześniejszej naszej rozmowy na temat porażek, tak bym się wyraził, w projektach związanych z cyfryzacją. Czy ty nie uważasz, że gdzieś zapomina się o standaryzacji, brakuje standardów i właściwego podejścia do tego tematu w przeprowadzaniu transformacji łańcucha dostaw?

AS: Masz sporo racji Tomek. Jak myślimy o projektach cyfryzacji w łańcuchu dostaw, to tak jak już mówiłem, trzeba robić to modułowo. Natomiast, ważne jest też to, żeby w… tych elementach, dla których standardy już istnieją i nie wymyślać koła od początku. Pozwala to na szybsze wdrożenia, na obniżenia kosztów.

Standardy, to w szczególności jest ważne na elementach łańcucha, które dotyczą nas i naszych partnerów, naszych klientów bądź też naszych dostawców. Myślę, że pierwszy standard, o którym warto wspomnieć przy cyfryzacji łańcucha dostaw, to jest chociażby wdrożenie elektronicznej wymiany dokumentów. GS1 oferuje tutaj bardzo dobre rozwiązania, o których moglibyśmy szerzej porozmawiać.

Konieczność a nie szansa

TS: Słuchaj, ja w pełni zgadzam się z tym, co mówisz. Dobre planowanie, odpowiedzialność, jasno ustalone cele, standardy to jest może nie gwarancja sukcesu, ale mimo wszystko poprawienie szans na jego osiągnięcie. Cóż więcej powiedzieć. Wiemy, że cyfryzacja łańcucha dostaw jest koniecznością, szczególnie w czasach „czarnych łabędzi”. Wiemy, że ona postępuje, w moim odczuciu, we właściwym kierunku. Czy jest jakaś szansa, żeby to jeszcze przyspieszyć, według Ciebie?

AS: Wiesz co, czy szansa? Na pewno konieczność. Ci co nie przyśpieszą, obudzą się za kilka lat z poziomem kosztów, który – no niestety – wypchnie ich z biznesu. Także, ja bym nie mówił o cyfryzacji, o wdrożeniach systemów do planowania, do widoczności, czy też tej elektronicznej wymiany dokumentów, w kontekście szans. Ja bym mówił w kontekście konieczności.

TS: Pełna zgoda. Dotarłem, słuchaj, dotarłem do ciekawego badania firmy PWC, która mówi jedno – liderzy rynkowi, jeśli chodzi o digitalizację, będą przyspieszali, nowicjusze będą się oddalali, więc jednak dużo prawdy, w tym, co mówisz, że to jest konieczność i ja sobie nie wyobrażam, żeby to w jakiś sposób przystopowało, tylko musi jeszcze zintensyfikować swoje działania, szczególnie w obszarach nowicjuszy, tak zwanych, którzy muszą gonić liderów, prawda?

AS: Dokładnie. I ta polaryzacja to naprawdę jest coś, co widać na rynku.

TS: Adam, bardzo Ci dziękuję. Bardzo było mi przyjemnie wymienić z Tobą myśli i przede wszystkim usłyszeć twoje fachowe podejście do tematu i podzielenie się Twoim doświadczeniem, bo to zapewne przyczyni się do wielu ciekawych wdrożeń w obszarze łańcucha dostaw – mówimy o cyfryzacji – wśród naszych słuchaczy. Tego wszystkim życzę. Jeszcze raz chciałbym na koniec powiedzieć: planowanie, Adamie, w trudnych czasach jest jeszcze ważniejsze, prawda?

AS: Dokładnie, wbrew pozorom, teraz jest to jeszcze ważniejsze niż kiedykolwiek. Tomek, dziękuję za dyskusję. Mnie również było bardzo, bardzo miło.

TS: Dziękuję Jeszcze raz, no i do usłyszenia niebawem. Do zobaczenia, mam nadzieję. Dziękujemy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.